A A A
  • Angielski dziadek – Beniamin Hodder
    Angielski dziadek – Beniamin Hodder
  • Babka Aleksandra Hodder z domu Merska
    Babka Aleksandra Hodder z domu Merska

Genealogia

Dysponująca pięknie brzmiącym głosem sopranowym i mająca am­bicje artystyczne Helena Sługocką podjęła studia w Konserwatorium Warszawskim, ukończyła je w 1921 r. i w celu kontynuowania nauki wy­jechała na półtora roku do Włoch. Śpiewała później w przedstawieniach operowych w Warszawie i Katowicach. Dobrała sobie przydomek Korwin (Helena Korwin-Sługocka), odrzucając mogącego ośmieszyć artystkę występującą publicznie Ślepowrona (do Ślepowrona najbardziej podobny jest właśnie herb Korwin). Wraz ze swoją przyjaciółką Marią Krajewską otworzyła sklep modniarski przy placu Teatralnym z przeznaczeniem głównie dla artystek. Brat Marii Krajewskiej był proboszczem parafii w Wilanowie i Helena jeździła tam na msze niedzielne z koncertami pieśni religijnych. Śpiewała też na sumach w kościele Św. Krzyża (pieśń Ave Maria wykonywała po łacinie). Występowała na koncertach estrado­wych organizowanych przez prywatnych impresariów. Zapraszano ją do Zamku na rauty, wydawane przez prezydenta Ignacego Mościckiego; wy­konywała arie sopranowe z oper włoskich i polskich oraz pieśni polskie. Udawała się tam zawsze z mężem, dzięki czemu oboje byli dobrze znani w kręgach polityków i dyplomatów warszawskich.

Helenę angażowano też do Polskiego Radia. Pochłonięta pracą arty­styczną, późno zdecydowała się na urodzenie dziecka. Miała 35 lat, gdy przyszedł na świat pierwszy syn Ryszard (1928) i 39, gdy urodziła drugie­go - Wojciecha (1932).

W Warszawie Marian i Helena Sługoccy zmieniali kilkakrotnie miesz­kanie. Można nawet mówić o ich dużej ruchliwości przestrzennej. Najpierw był sześciopokojowy apartament przy ul. Smolnej 15, przejęty od Michała Załuskiego po zajęciu Warszawy przez wojska i administrację niemiecką w czasie I wojny światowej; założenie w tym mieszkaniu pracowni rzeźbiarskiej miało uchronić go od ewentualnej rekwizycji. „Na bazie" tego mieszkania zrodziła się przyjaźń między Marianem Sługockim, później i jego żoną, a Michałem Załuskim, synem Józefa i Izabelli z Tyszkiewiczów, współdziedzicem majątków w Iwoniczu koło Krosna i Czarnożyłach koło Wielunia. Sługoccy przez wiele lat mieli letni domek z dwumorgowym sadem w Sulejówku, póki nie zniszczył go pożar w 1933 r. Mieszkali w kamienicy na rogu ulic Chmielnej i Brackiej u matki Heleny, Aleksandry Hodderowej, potem na ulicach Ordynackiej, Chmiel­nej, w willi aktora Władysława Woltera na Czerniakowie. Mieli kolejno trzy domki na osiedlu Pocztowców w Boernerowie. W chwili wybuchu II wojny światowej zajmowali mieszkanie na trzecim piętrze w dużej ka­mienicy przy Nowym Świecie 27 i tu przeżyli bombardowania oraz oblę­żenie miasta.

Marian Sługocki zmarł w 1944 r, na krótko przed końcem wojny, o czym będzie jeszcze mowa w dalszej części tekstu.

Postać trzeciego, najmłodszego z braci artystów, Franciszka Sługoc-kiego (1885-1967), przedstawię mniej szczegółowo; istnieje bowiem obszerny biogram poświęcony mu w Polskim słowniku biograficznym oraz artykuł napisany na jego temat przez syna, Leszka Sługockiego, w „Biuletynie Muzeum Sztuki Medalierskiej we Wrocławiu" (1995, nr 8).

W życiu Franciszka występują przede wszystkim - jak w życiu każde­go człowieka - momenty indywidualne, oryginalne i przesuwa się potok wydarzeń niepowtarzalnych; ale jednocześnie pojawiają się u niego pew­ne wspólne z innymi członkami rodziny cechy i uwidaczniają podobień­stwa losów. Z braćmi Antonim i Marianem łączyły Franciszka niemałe zdolności artystyczne i zamiłowanie do pracy w'rzeźbiarstwie i medalier­stwie. Podobnie jak oni nabywał wiedzę i pogłębiał swoje umiejętności na zachodzie Europy, w głównych ośrodkach Szwajcarii i Francji (otrzymał stypendium z fundacji Ludwika Michalskiego); tam miał pierwsze sukcesy artystyczne. Uderzający jest udział trzech braci w walce o wolność Polski pod ogólną komendą Józefa Piłsudskiego.

Duże różnice związane są między innymi z długością ich życia: Antoni żył 58 lat, Marian 61, natomiast najmłodszy Franciszek - 79. Pozostawił zatem znacznie bogatszy - w porównaniu z braćmi - dorobek. Przebywał dłużej za granicą - od 1902 do 1919 r. - co wpłynęło na jego gruntow-niejsze, mówiąc współczesnym językiem, profesjonalne przygotowanie. Poza tym miał czas i chęć opanowania trzeciego - po medalierstwie i płaskorzeźbie - rzemiosła artystycznego: jubilerstwa. Poświęcił mu w Academie Professionelle (Fondation Bouchet) w Genewie trzy lata: 1913-1916; zapewne bardzo mu się to przydało w różnych trudnych pod względem materialnym momentach, na przykład po II wojnie światowej, kiedy prowadził zajęcia z jubilerstwa w Państwowej Przemysłowej Szkole Żeńskiej w Łodzi.

Warto podać, że już w 1914 r. otrzymał na wystawie prac cyzelerskich w Genewie I nagrodę i srebrny medal, a w 1947 r., na Targach Poznańskich, wyróżniono go srebrnym medalem za wystawione prace jubilerskie.

Wrodzony talent artysty pracowitość oraz zapewne zdolności i zabiegi autopromocyjne znajdowały się u podstaw licznych wyróżnień otrzy­mywanych przez Franciszka Sługockiego. Już w 1903 r. - w drugim roku studiów w Genewie - otrzymał nagrodę za wzorowe wykonanie figur i portretów kutych w blasze. W 1908 r. przyznano mu I nagrodę i dyplom za płaskorzeźbę cyzelowaną w srebrze Apollin i Marsjasz oraz za rzeźbę Mściciel. Przykłady wyróżnień można by mnożyć.