A A A
  • R. Sługocki „W pogoni za Imogeną”
    R. Sługocki „W pogoni za Imogeną”
  • R. Sługocki „Na przekór i na bakier”
    R. Sługocki „Na przekór i na bakier”

Książki wydane

- Jest tu ktoś, kto widział, jak po strzale wychodził stąd taki chudy blondyn, w harcerskim mundurku. Kto to jest? Czy to on strzelał?

- Nie, to ja - wziąłem winę na siebie.

- A więc nie przeczysz, że był tu ten blondyn - ucieszył się. - To teraz powiesz nam grzecznie, kto to taki i gdzie mieszka. Może i u niego znajdziemy cc ciekawego. Nagle odezwała się matka:

- Pójść zawsze panowie zdążą, ale mam obiad do odgrzania: krupnik i wieprzowe kotlety, a może i wódeczki się panowie napiją?

Starszy sierżant po słowach matki z powrotem opadł na krzesło i powiódł oczami po swoich kompanach.

- Sprawa nie zając, nie ucieknie. Możemy coś przekąsić. A gdzie trzeba i tak pójdziemy.

Matka zakrzątnęła się przy kuchni i nakryła do stołu.

- Czy panowie pozwolą skoczyć do sąsiadki po butelkę, bo mi bimber wyszedł?

- Olek, idź z panią- zwrócił się sierżant do żołnierza z naszywkami kapral;

- My synków popilnujemy.

Wojtek nie chciał odstąpić od matki, więc wyszli we troje. Dowódca, siorbiąc zupę, zabawiał mnie rozmową.

- No i doigraliśmy się, szanowny licealisto! Teraz za to żelastwo pójdzie się siedzieć, zamiast pobierać nauki. A i mamusia będzie miała kłopoty.

Nie odzywałem się. Matka wróciła od sąsiadki z ćwiartką bimbru, ale bez Wojtka.

- Tylko tyle dostałam, ale wysłałam małego po pół litra do jednego takiego, co handluje - sumitowała się.

Sierżant jakby nie zauważył, że wyprawa po wódkę wróciła w niepełnym składzie. Nalał sobie bimbru do pełna, mniej niż połowę pozostawiając swoim podkomendnym.

- Chłopak przyniesie, to się wyrówna - powiedział.

Wojtek z półlitrówką wrócił, kiedy biesiadnicy obgryzali już kości od kotletów i byli źli. Na widok butelki odzyskali humor, tym bardziej, że na patelni skwierczała nowa porcja kotletów. Po opróżnieniu do połowy drugiej butelki sierżant powiedział:

- Teraz tego harcerza, co nam go do kompletu brakuje, trzeba odwiedzić

- Zaczął wstawać od stołu. Zreflektował się jednak, opadł znowu na krzesło i sięgnął po szklankę bimbru.

- Wy idźcie. Ta pani was zaprowadzi, a ja tu poczekam z licealistą. Przed wyjściem matka szepnęła:

- Nie próbuj uciekać, bo pogorszysz sprawę. „Dzidek" już wszystko wie.

Strony: « Poprzednia 1 2 3 4